Zimowe ranki i wieczory
powoli
drzemią
za smutnymi chmurami
wstają drżąc z chłodu
otrzepując chmury
z płatków śniegu
patrzą z góry
na biel w dal
się ciągnącą
która znika
za horyzontem
nadchodzi zmarznięty
dzień
który nieśmiało
wydłuża swój krok
ku zmrokowi
zmrok opanowuje
niepodzielnie ziemię
ziemia do snu
się kładzie
śpi cicho do świtu
księżyc i gwiazdy
zszywają noc
nad jej snem
może niejeden z nas czeka
aż coś w nim
się obudzi
i zacznie
jaśnieć
