Sznur
czy to ten długo wyczekiwany stróż?
czarny kaptur, długa kosa,
mym oczom ukazuje się pusta szosa,
daleka i próżna, jak myśli moje,
czy pamiętasz, kiedy byliśmy tylko we dwoje?
kochałam na zabój,
dopóki nie dziurawił mnie mierzony nabój,
on już wisi, brązowy jak czekolada,
jak matka, która zmysły zaraz postrada,
chce dać bliskość, rzekomo nienaganną,
ale zapomniała, że chciała córkę idealną,
a ja piszę poezje pożegnalną,
idę do niego po miłość realną,
tworzymy więź fatalną,
ostatni raz przytulając szyję,
głosi, że to byłoby na tyle.
