X

Logowanie



Zapomiałaś/eś hasła? Przejdź do procedury resetującej.

Aberracja (Opowiadanie)

Wiersz Miesiąca 0
wolny
2021-12-07 00:11
opowiadanie z dna szuflady
Ledwie świtało. Strugi deszczu spływały po od dawna nie mytym oknie, ze stukotem uderzając o parapet. Padało bez ustanku od kilku dni. Nierówności chodników wypełniła woda, a na powierzchni kałuż unosiły się zgniło-brązowe liście.
Z odrętwienia wyrwał go dopiero gwizd czajnika. Ostatnio nie sypiał najlepiej. Brak snu stał się przyczyną ustawicznych zaników pamięci. Wielokrotnie próbował odtworzyć brakujące godziny, ale jego starania nie przynosiły mu nic więcej oprócz migreny. W końcu dał za wygraną.
Był już spóźniony, kiedy opuszczał swój podjazd. Jakby jeszcze nie miał wystarczająco na pieńku z przełożonym. Stracił zbyt wiele czasu na poszukiwaniu koszuli. Zawsze uważał się za dobrze zorganizowanego, ale od ponad roku coraz częściej ginęły mu rzeczy. Był rozkojarzony. Winą obarczał kłopoty ze snem.

- Drugie spóźnienie w tym tygodniu - z krzywym uśmiechem powitał go jego partner – a mamy dopiero środę.
- Zdarza się – przeczesał palcami rozczochrane włosy – Kawy?
- W końcu się na coś przydasz! Czego chcieć wię...- przerwał mu dzwoniący telefon – odbierzesz, czy ja mam to zrobić?
Pośpiesznie poderwał słuchawkę.
- Komenda główna, słucham – w pomieszczeniu zapadła cisza, zmarszczył brwi z dezaprobatą i zanotował coś na leżącym na biurku skrawku papieru. Po chwili odłożył słuchawkę.
- Ubieraj się – zarządził – jedziemy w teren.


Nazywał się James Robertson. Gdyby oprawca nie pozostawił na miejscu portfela z prawem jazdy ustalenie tożsamości mężczyzny zajęłoby im nieporównanie więcej czasu. Głowę miał roztrzaskaną na kawałki. Na ciele znajdowały się liczne stłuczenia. Jedno było pewne – to nie był napad rabunkowy. Służby zawiadomiła jakaś staruszka. Jej zeznania nie na wiele się zdały. Koroner ustalił, że zgon miał miejsce między dwudziestą drugą a pierwszą poprzedniej nocy. Zbadali dokładnie teren w pobliżu, ale nie znaleźli żadnych poszlak. Pozostało im jedynie czekać na wyniki sekcji zwłok.

Jedyne co udało się ustalić, to fakt, że nie został zamordowany w miejscu, gdzie znaleziono jego ciało. Przesłuchania osób z otoczenia ofiary nie przynosiły żadnych efektów. Dni mijały, a oni nie mogli znaleźć jakiegokolwiek podejrzanego, jakiegokolwiek motywu.

Dopijał właśnie trzecią filiżankę kawy, ale powieki wciąż opadały. W maksymalnym skupieniu przyglądał się zdjęciom z miejsca zdarzenia. Gdzieś już to widział. Brutalność z jaką sprawca zadał ciosy. Wściekłość jaką musiał w sobie dusić. Natychmiast musiał porozmawiać z Kozminskim.

- Wes, wydaje mi się, że nasza sprawa może być powiązana z postępowaniem z marca - miał mroczki przed oczami - Trzeba jak najszybciej sprawdzić akta.
Kręciło mu się w głowie, ledwie trzymał się na nogach.
- Spotkajmy się w archiwum – wydusił, a obraz zaczął się rozmywać, osunął się na ziemię.

Gdy się obudził było około trzeciej nad ranem. Przeraziło go, że stracił świadomość na prawie trzy godziny, ale jeszcze bardziej bał się, że zostanie odsunięty od służby, jeśli jego stan zdrowia wyjdzie na jaw. Nie mógł sobie na to pozwolić, kiedy morderca, być może seryjny, pozostawał na wolności. Zajmie się sobą, gdy rozwikła tę sprawę.
Poszedł do łazienki wziąć prysznic. Ściągając koszulę zauważył na kołnierzyku ślady krwi. Najwyraźniej uderzył się mocniej niż podejrzewał.

Wesley powitał go kubkiem gorącej kawy.
- Nie wyglądasz dzisiaj najlepiej – skwitował – Wszystko w porządku?
- Myślałeś o tym co ci wczoraj powiedziałem? Byłeś w archiwum? – zignorował pytanie – To wszystko zaczyna się układać w jakąś całość, czy to ja tracę rozum?
- Chyba musimy poszukać ci jakiegoś dobrego psychiatry, Gregory – zaśmiał się – za dużo myślisz nad tą sprawą, powinieneś odpocząć – poklepał go po ramieniu – jedź do domu, poradzę sobie
Ufał swojemu parterowi. Przyjaźnili się od lat, jeśli mówił, że powinien odpuścić, tak właśnie zrobi. Ale coś nie dawało mu spokoju. Czy to możliwe, że to wszystko to paranoja?

Obudził się na kanapie, z książką na brzuchu. Znowu przysnął. Za oknem było już ciemno Spojrzał na ekran telefonu, żeby sprawdzić godzinę i spostrzegł, że dziesięć minut temu dostał wiadomość. Nadawca zastrzeżony. Przeciągnął palcem, aby ją otworzyć.

24th Avenue, 52/209
Złap mnie jeśli potrafisz

Serce zaczęło mu bić mocniej. Z nerwów z trudem przypomniał sobie kod do sejfu. Ledwie udało mu się go otworzyć, już biegł do samochodu przyczepiając gnata do paska. Jechał jak szalony, nie zważając na znaki, nie zatrzymując się na żadnych światłach. Zatrzymał go dopiero korek pod Bell Academy. Od celu dzieliło go tylko kilka przecznic. Wybiegł z auta nie wyciągając nawet kluczyków ze stacyjki.
Winda była nieczynna. Pędził po schodach na górę o mało nie potykając się o kolejne stopnie. Powoli zaczynało brakować mu tchu. Wreszcie dotarł na jedenaste piętro, na którym znajdowało się mieszkanie numer 209. Walił w drzwi, ale bez skutku. Cofnął się o kilka kroków i z rozpędu je wywarzył. W pokoju stała kobieta. Spojrzał w jej przerażone oczy. I wtedy wszystko stało się czarne.


Ocknął się na podłodze w salonie. Nie był w stanie pozbierać myśli. Z łazienki niósł się hałas działającej na pełnych obrotach pralki. Zadzwonił telefon.
- Słucham? - wychrypiał
- Musisz przyjechać. Mamy kolejną ofiarę. Carrie Hoggart, 28 lat, w czwartym miesiącu ciąży. Dzisiaj rano znalazł ją narzeczony, kiedy wrócił z nocnej zmiany. Ma mocne alibi, możemy go wykluczyć z kręgu podejrzanych. Zaraz wyślę ci adres.
Rozłączył się. Nie mógł tego dalej słuchać. Już rozumiał kto jest sprawcą, a wiadomość z adresem tylko utwierdziła go w przekonaniu. Pobiegł do łazienki i wyjął z bębna pralki zakrwawione ubrania. Brzydził się sobą. Nienawidził takich ludzi, dlatego został policjantem. Z odrazą spojrzał na swoje odbicie w lustrze. Zawsze myślał, że jest tym dobrym, podczas gdy w środku był potworem, nie innym od tych z którymi walczył całe życie.

Dwie godziny później siedział skuty kajdankami w areszcie. Przyznał się do winy. Dowody były niepodważalne. Koledzy patrzyli na niego ze wstrętem, ale jednocześnie jakby z dozą współczucia. Oskarżono go jeszcze o trzy inne morderstwa, w tym Robertsona.
Nie pamiętał ich, ani tego jak ich zabijał. Ale był pewny swojej winy. Był jak wyciągnięty z noweli Roberta L. Stevensona.
Uniknął krzesła elektrycznego. „Osobowość wieloraka” mówiło oświadczenie biegłego psychologa. Swoich dni miał dokonać w zakładzie psychiatrycznym. Tak też się stało, ale wcześniej niż ktoś mógł się spodziewać. Wyskoczył przez okno. Sam siebie nie mógł znieść.
Na pogrzebie nie pojawił się prawie nikt. Wszyscy odwrócili się od Grega. Nikt nie chciał mieć nic wspólnego z seryjnym zabójcą. Gdyby tylko wiedzieli...

Stałem tam w skupieniu, dopóki ziemia nie przykryła jego trumny. Z nostalgią wróciłem myślami do czasów z akademii policyjnej. Byliśmy wtedy przyjaciółmi. Byliśmy, dopóki nie odebrał mi Alissy, którą później porzucił, jak dziecko znudzone starą zabawką. Popełniła samobójstwo. Postanowiłem mu za to odpłacić. Przez lata planowałem zemstę doskonałą.
W końcu w marcu nadszedł czas, aby wcielić ją w życie. Za pierwszym razem, gdy przyszło co do czego miałem pewne opory, ale z czasem, człowiek jest w stanie przywyknąć do wszystkiego. Przyznam szczerze, że nawet czerpałem z tego pewną przyjemność. Rozsmakowałem się w odbieraniu życia. Z samym Gregiem poszło jeszcze łatwiej. Wystarczyło dosypać mu coś raz na jakiś czas do kawy, a tańczył jak mu zagrałem. Był rozkojarzony, tracił przytomność. Kilka sztuczek i uwierzył, że oszalał, że to on zabił.
Zemsta naprawdę potrafi być słodka.

Wesley Kozminski
autor
JuliaSapienter
JuliaSapienter

Ocena wiersza

Wiersz nie został jeszcze oceniony.

Oceny tego wiersza są jeszcze niewidoczne, będą dostępne dopiero po otrzymaniu 5-ciu ocen.

Zaloguj się, aby móc dodać ocenę wiersza.





Komentarze

Kolor wiersza: zielony


Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.


naskraju*<sup>(*)</sup>
naskraju*(*)
2021-12-11
Ciekawe studium rozdwojenia jaźni. Pomiędzy rzeczywistością pojawia się antrakt... odchylenie od normy. Błądzenie i zapominanie siebie powoduje zanikanie właśnie rzeczywistych obrazów. Taki stan może trwać nie powodując zmian. Jednak w tym wypadku cel był wymierzony całkowicie jasno. Chodziło o zlikwidowanie pewnej jednostki miotającej się ze sobą.
Też jestem za ciągłością tego opowiadania... mam tutaj w paru odcinkach historii.

Za oknem buło już ciemno... było

Pozdrawiam


JuliaSapienter
2021-12-11
Dziękuję za wychwycenie literówki :) Może kiedyś historia doczeka się rozwinięcia.
Pozdrawiam

Monika Larn
Monika Larn
2021-12-07
Bardzo dobry pomysł, ale opowiedziany jednym tchem. Bez miejsca na zatrzymanie się nad jakąś konkretną sytuacją czy opisem. To by lepiej wyglądało w o wiele dłuższej formie, rozpisane na kolejne sceny. Nie mówię tego bez powodu. Gdy tak długi (teoretyczne możliwości) pomysł rozpisze się na kilku stronach, niestety zawsze traci się element zaskoczenia. Tutaj były dwa zwroty akcji i oba przewidziałam. To portal poetycki, więc nie chciałaś pisać czegoś długiego, ale wydłużenie i dopracowanie szczegółów ukryłoby to, co miało być ukryte do końca. Nazwałabym ten tekst nie tyle opowiadaniem, co szkicem do czegoś większego. Nie chce krytykować, to tylko wskazówki. Pomysł jest świetny. Wiem, jak trudno pisać krótkie opowiadania w znormalizowanych, okrojonych formatach. Pozdrawiam.


JuliaSapienter
2021-12-07
Dziękuję za uwagi :) Przyznam, że tekst jest zadaniem domowym z czasów liceum - stąd też krótka forma. Znalazłam go ostatnio i pomyślałam, że się nim podzielę. Może kiedyś pokuszę się o rozwinięcie tej historii.
Pozdrawiam serdecznie.


Pokaż mniej


X

Napisz powód zgłoszenia komentarza do moderacji

X

Napisz powód zgłoszenia wiersza do moderacji

 

x
Polityka plików cookies

Nasza strona korzysta z plików cookies. Używamy ich w celu poprawy jakości świadczonych przez nas usług. Jeżeli nie wyrażasz na to zgody, możesz zmienić ustawienia swojej przeglądarki. Więcej informacji na temat wykorzystywanych przez nas informacji zapisywanych w plikach cookies znajdziesz w polityce plików cookies. Czytaj więcej.

Klauzula Informacyjna

Szanowni Użytkownicy

Od 25 maja 2018 roku w Unii Europejskiej obowiązuje nowa regulacja dotycząca ochrony danych osobowych – RODO, czyli Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych).

W praktyce Internauci otrzymują większą kontrolę nad swoimi danymi osobowymi.

O tym kto jest Administratorem Państwa danych osobowych, jak je przetwarzamy oraz chronimy można przeczytać klikając link umieszczony w dolnej części komunikatu lub po zamknięciu okienka link "Polityka Prywatności" widoczny zawsze na dole strony.

Dokument Polityka Prywatności stanowi integralny załącznik do Regulaminu.

Czytaj treść polityki prywatności