Gdy świat cichnie
i świat zwalnia na chwilę,
lubię myśleć o tym,
ile dobra w nim ukryto.
Nie tego głośnego,
które krzyczy o sobie,
ale tego cichego —
które można zobaczyć
tylko wtedy,
gdy naprawdę się patrzy.
W gwiazdach pojawiających się
dopiero wtedy,
gdy zmrok przykryje niebo.
W zwierzętach,
które rozumieją więcej
niż potrafią powiedzieć ludzie.
W delikatności dziecka,
które jeszcze nie nauczyło się
udawać świata.
Czasem czuję,
że nad wszystkim czuwają
ciche skrzydła aniołów,
a między drzewami
przechodzi łagodna obecność Boga.
I wtedy wszystko
wydaje się prostsze.
Wiatr w liściach,
ptaki o świcie,
szum trawy pod stopami.
Każdego dnia natura
opowiada historię —
najpiękniejszą z możliwych,
a jednak tak cichą,
że większość ludzi
nigdy jej nie słyszy.
Ja próbuję.
Przystaję czasem,
słucham uważniej,
patrzę dłużej.
Bo wierzę,
że prawdziwe piękno świata
ukryte jest właśnie tam —
w tych drobnych chwilach,
które istnieją tylko przez moment, a jednak
potrafią rozświetlić
całe życie.
