Po śladach
skąpany w słonecznej tonacji
śnieżny całun otulił świat
zanim ziemia kolorem zapłonie
słyszę śmiechy dzieci w oddali
i myślami jestem daleko
kiedyś mogłam beztrosko żyć
kiedyś
tak dawno było
pochylony szukasz na ziemi
upuszczonych okruchów chleba
ile czasu zabrało nam
docieranie głęboko do siebie
czuję dotyk nieśmiałych rąk
i chłód nocy pełnej tajemnic
wtedy nie odgadnęłam słów
z palców czule gładzących stopę
spuszczam głowę i śledzę ruch
w oczach tyle uśmiechu masz
nawet dzisiaj pamiętam
jak
strumień ciepła
piął się po skórze...
