Wydział filozoficzny
horyzont, przelatujące kruki
Kawa zastygła
Główkuje amok - trzeźwością życiowej nauki
Odkładam książki,
tłukę skarbonkę
Pusto gdzieś w środku ...
Święto dziś ma mój idiotyzm
Nie chcę się skupić,
nie zmieniam warty
i myślę - jedynie ''o czymś''
Kocham samotną szarość południa
Świat gdzieś zakwita:
uliczne korki,
ruchome studnie
i akordeon pod oknem
Rzuć im monetę,
bo też wędrują
Też tęsknią za ''czymś'' okropnie
Wyrazistością Gaudich, Paryżów, czy argentyńskich oparów ...
Jeśli się spojrzy na OSTATECZNOŚĆ,
to wszyscy jesteśmy bez pary ...
