SPOKORNIEJĄ WYNIOSŁE CZOŁA
Wyniosłe czoła drzew i ludzi.
Pochylą się ci,
Co dzisiaj patrzą z góry
I ci, co z dołu
Skarleją jeszcze bardziej.
Ten sam piach
Pokryje wszystkie blade czoła
I wypełni oczodoły.
Umilknie śpiew duszy
I szept serca...
I może tylko pieczone jabłka
Nadal gdzieś będą pachnieć
Cynamonem i wanilią.
Nadal będą skrzypiały
Omszale płoty
I huśtawki ogrodowe.
I czyjeś ręce będą ciepłe,
Choć tęskniące za czułością.
I może jeszcze czereśnie
Wypuszczą wiosną nowe pąki
A bladolicy anioł
Przeleci cicho
Wczesnym rankiem
Nad uśpionym wrzosowiskiem.
