anima w górach
wspinają się pająki w ludzkiej skórze
Ich głowy to planety Najwięcej ziemi powietrz mórz
Wirujące kłęby kolorów
To mózgi tej całej planety w różnych fazach
dziecko dziewczyna młoda kobieta
te czekają za spokojnie na miłość a
kochankowie gdzieś tam są, zdobywający, podziwiacze, ja
nieoczekiwane i oczekiwane, ale raczej pewne
starość, śmierć, wypadki, śluby i narodziny
i niezagrane role bo
- tchórz, świętoszek, cherlak, mocarz, naiwniak, ktoś nieszczęśliwy -
przeszkadzają
Wszyscy przychodzą oddać się młodości Ziemi
kiedy jeszcze była pożeniona z Losem, Kosmosem
obca
surowe piękno, obojętne oczy, kryształki lodu
na rzęsach gałęzi
lawa w lodowatych żyłach
życie nie znało słabości
niewiele czuło
proste wybory były konieczne
- Proszę się na mnie oprzeć, jest bardzo ślisko.
Pomiędzy pająkami są ludzie o głowach pozaziemskich
Saturny, Marsy, Wenus
Zaplątali się tu na dowód przenikania się najdalszych myśli
Moje życie, moje życia, rozstrzelone drzemanie w komórkach
kolonizacja wszystkich planet pór otworów kochanek
anima w górach, potęga i nędza, Kleopatra, jaszczurka związana
ze mną stale, piękna w niecnocie, cnotliwa przez rozwiązłość
przez ucieczkę, zdradę, zazdrość o mnie, znudzenie mną
bezwinna zepsuta Kobieta-Dziecko
I nie chodzi tu o żadną szaloną lub wyrachowaną byłą nieosiągalną
nie - ta istota podąża za mną przez czas
przychodzi na kawę
dzisiaj ją spotkam
widziałem w przelocie
Panią mojego życia
Będę żył przez nią i dla niej, dla niej umrę
Zbuduję to życie jak mężczyzna
Wejdę w swój grzech, cnotę i śmierć - czyli w rolę -
to ta rola, ten styl to kreacja kreacji
dla reżysera którym będę ja, sto razy zmarły przed czasem
sto razy o czasie
Nie wiem, może zbawiam świat
Władam królewskimi gestami
Tylko jedno życie się skrysztali
Ale to rzeźbienie swojego życia z wielu żyć
z wielu nas
zwierząt, duchów, ludzi i kosmitów
towarzyszy ze szlaku
Wszyscy mają ochotę na szczęście
A ona to chyba nowe i lepsze wcielenie Wielkiej Towarzyszki - animy
