spontaniczna recenzja tuszu do rzęs
mam duże oczekiwania co do tuszu:
musi spływać gładko,
nie pozostawiając grudek.
Następnie szybko zasychać-
tak, by ślady łez można było natychmiast zetrzeć,
ale nie pozbywać się całej warstwy,
duża część musi zostać,
aby zaraz udawać, że wcale nie spłynęła.
Smugi pod okiem schodzą dość łatwo-
najczęściej wystarczy palec.
Testowałam różne tusze-
w sklepie, przy półce,
gdzie płakałam niepostrzeżenie,
udając, że przyglądam się majonezom;
w autobusie, zwrócona twarzą do szyby,
ocierając twarz szalikiem;
w pokoju, ukrywając się przed resztą rodziny,
aby za chwilę wrócić i zapytać-
to co, może puzzle?
Po tylu latach mam już swój typ-
mój ulubiony tusz, wspólnik, przyjaciel,
który nie zdradza nic,
kiedy na zadane pytanie
odpowiadam:
"U mnie dobrze, a co u ciebie?"
