Wiersz 2
nawet nie włączam radia.
Siedzę naprzeciw siebie jak obcy
przy jednym świetle w kuchni.
Przez lata nauczyłem się liczb
zależności i prawdopodobieństw.
A wciąż nie mogę obliczyć
dlaczego to życie tak wygląda.
Podobno można przywyknąć
do samotności. Pewnie tak.
Tak samo można przywyknąć
do zimnego pokoju.
Najgorsze te wieczory
gdy chciałbym komuś powiedzieć
o tym że dzień był trudny.
Że kawa wyszła za mocna
Że sebix zajechał mi drogę.
I nie mam komu.
