pierwszy taniec
w takt walczyka wiruje dziewczyna
wraz z nią chłopak przez życie z mozołem
krok w krok
przed nią
to za nią
w wiecznym wirze spraw niezałatwionych
tam jest podskok
jej wyskok
i powrót
coraz trudniej podźwignąć się z kolan
tu są dzieci i pole i żona
ta kochana i upragniona
co powoli pcha całą niedolę
jest też burek i krowy i kury
wszechobecna udręka i marazm
trochę wódki i garstka goryczy
potem pętla na szyi i... dramat?
tam w oddali dopala się niebo
srebrnosinym miesiącem okute
teraz walczyk zabierze precz smutki
na tę swojską znajomą mi nutę
