Źle dobrana terapia
po co wstawać, po co iść
po co iść w niego ośnieżoną drogą
w igiełki mrozu wstawiać twarz
lepiej nie czuć niczego
niczego co daje świat
nie patrz do tyłu
nie patrz wstecz
moja terapia
mój wierny pies
napręża smycz
do przodu każe biec
odwracam głowę
nisko nad horyzontem
spod ciemnych chmur
niczym spod kołdry
blaskiem wyziera słońce
dzieje się cud
dzieje się wschód
śnieg staje się biały
a głóg czerwony
z drzew jak strzępy papieru
zrywają się czarne wrony
w niebo które jaśnieje
czystym błękitem
naucz mnie jak mam cie kochać
wypuszczę z ręki smycz
nie chcę uciekać od świtu
chcę nim być
